Wiadomości z Rosji

Znajdujesz się na blogu, który zawiera przetłumaczone przez jego autorkę, w sposób mniej lub bardziej dosłowny, artykuły zaczerpnięte z rosyjskich portali internetowych, pogrupowane w kilka kategorii, razem tworzące ciekawą, kolorową mozaikę, pozwalającą na spojrzenie na Rosję z wielu perspektyw i zafascynowanie się jej różnorodnością. Pod każdym tłumaczeniem zamieszczone jest nazwisko autora tekstu, źródło oraz data publikacji, o ile jest wiadoma. Serdecznie zapraszam do lektury bloga, w którym każdy odwiedzający z pewnością znajdzie coś interesującego.



Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia Rosji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia Rosji. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 listopada 2010

7 listopada - Dzień Chwały Wojennej Rosji

Dzień Chwały Wojennej Rosji, obchodzony współcześnie, uchwalony został ustawą federalną № 32-ФЗ z 13 marca 1995 roku pt. „O Dniach Chwały Wojennej i wiekopomnych datach Rosji”.

Fot. http://www.calend.ru/event/4886/
Zorganizowanie w 1941 roku, podczas najtrudniejszych dla kraju dni wojny, defilady wojennej na Placu Czerwonym miało ogromne znaczenie wojskowo-polityczne, wywarło moralny wpływ o ogromnej sile na ducha bojowego wojsk, było sprzyjające dla emocjonalnych porywów, a także umocniło wiarę narodu w końcowe zwycięstwo.

W przeddzień defilady do narodu radzieckiego zwrócił się z przemową Józef Stalin. Wyzwoliła ona u słuchających nieprawdopodobny wzrost uczuć patriotycznych i marzenia o zwycięstwie nad faszystowskimi najeźdźcami.
Biorąc pod uwagę siłę wpływu na tok późniejszych wydarzeń defiladę na Placu Czerwonym porównuje się do ważniejszych operacji wojennych, prowadzonych podczas II wojny światowej w latach 1941-1945. Podczas najcięższych i przepełnionych trwogą dni początku wojny za pomocą parady zademonstrowano całemu światu nieśmiertelny duch oraz chęć zwycięstwa.
Fot. http://www.calend.ru/event/4873/
Defilada z 7 listopada 1941 roku skutkowała dużym rezonansem społecznym. Nie bacząc na burzę śnieżną w niebo wzbiły się niszczyciele, Plac Czerwony znajdował się w obszarze obstrzału. Żołnierze z defilady przenosili się prosto na front, a ludzie uwierzyli, że w tej okrutnej wojnie jeszcze można zwyciężyć.

Aż w końcu 24 czerwca 1945 roku miała miejsce długo oczekiwana Defilada Zwycięstwa.  


Autor: Brak danych.
Źródło: http://www.calend.ru/holidays/0/0/754/ (wgląd: 6.11.2010).
Data publikacji: Brak danych.

czwartek, 4 listopada 2010

4 listopada - Święto Jedności Narodowej

4 listopada – święto ikony Matki Bożej Kazańskiej – od 2005 roku obchodzone jako Dzień Jedności Narodowej.


Rys. http://gov.cap.ru/hierarhy.asp?page=./
5026/5450/151480/253392/253408
16 grudnia 2004 roku rosyjska Duma jednogłośnie przyjęła w trzech czytaniach poprawki do ustawy „O dniach wojskowej chwały (Zwycięskich Dniach Rosji)”. Jedną z nich było wprowadzenie nowego święta – Dnia Jedności Narodowej – i faktycznie przeniesienie dnia wolnego z 7 listopada (Dzień Zgody i Pojednania Narodowego) na 4 listopada. Zasadniczą przyczyną przeniesienia, według licznych analityków, była chęć całkowitego odejścia od asocjacji z rocznicą socjalistycznej rewolucji październikowej (7 listopada 1917 roku).
Obecnie 7 listopada obchodzony jest Dzień wojskowej chwały Rosji – dzień przeprowadzenia parady wojskowej na Placu Czerwonym w Moskwie dla uczczenia dwudziestej czwartej rocznicy rewolucji październikowej (1941).
W objaśniającym zapisie do projektu ustawy napisano: „4 listopada 1612 roku wojska ochrony pod przywództwem Kuźmy Minina oraz Dmitrija Pożarskiego szturmem wzięli Kitaj Gorod, oswobadzając Moskwę od polskich najeźdźców i demonstrując wzór heroizmu i zjednoczenia całego narodu wobec niezależności od pochodzenia, wyznania oraz pozycji zajmowanej w społeczeństwie”.
Rys. http://rusk.ru/newsdata.php?idar=43082
Niewiele osób wie o tym, iż jeszcze w 1649 roku ukazem cara Aleksieja Michajłowicza święto ikony Matki Bożej Kazańskiej (22 października, wedle starego stylu) było ogłoszone świętem państwowym. […]. Ponadto, jeszcze na początku XX wieku 8 maja, według starego stylu, wspominano Kuźmę Minina, którego Piotr I nazwał „zbawicielem Ojczyzny”.
Później, z powodu rewolucji 1917 roku i związanych z nią wydarzeń, tradycja wspólnego świętowania oswobodzenia Moskwy od polsko-litewskiego najeźdźcy oraz dnia śmierci Kuźmy Minina została przerwana.
Tym sposobem, można powiedzieć, iż Dzień Jedności Narodowej nie jest nowym świętem, lecz powrotem ku starej tradycji.

Autor: Brak danych.
Źródło: http://www.calend.ru/holidays/11-4/0/94/ (wgląd: 3.11.2010).
Data publikacji: Brak danych.

sobota, 9 października 2010

Wielki Szlak Herbaciany

Któż z nas nie lubi napić się gorącej herbaty? Napojem  tym, aromatycznym, rozgrzewającym, korzystnym dla zdrowia, delektować się można zarówno w domowym zaciszu, jak i tłocznej i głośnej kawiarni, a bogactwo jego odmian daje duże możliwości wyboru. Zachęcam do lektury artykułu na temat Wielkiego Szlaku Herbacianego (ros. „Великий чайный путь”). To nie lada gratka dla prawdziwych koneserów herbaty, którym nie wystarcza lakoniczna informacja, iż ojczyzną ich „napoju życia” są Chiny.

Przeczytaj także interesujący tekst o tradycyjnych rosyjskich samowarach.



Rys. http://www.baikaltravel.ru/
printtext.php?id=28
  Dzieje herbacianego szlaku są przedłużeniem średniowiecznej historii rozwoju dyplomatycznych, handlowych oraz kulturowych więzi między narodami Eurazji. Rozkwitowi tych wzajemnych stosunków towarzyszył rozwój szlaków komunikacyjnych, które, w zależności od okresu, odgrywały rolę dróg migracji plemion oraz narodów, wojennych ekspedycji, misji dyplomatycznych i religijnych, czy też szlaków kupieckich.
Pierwszy w historii Eurazji handlowy szlak, nefrytowy, powstał jeszcze w paleolicie, zaś w epoce istnienia wielkich koczowniczych cywilizacji środkowoazjatyckich funkcjonowały już wszystkie podstawowe drogi, łączące Wschód z Zachodem. Wielki Szlak Jedwabny pojawił się podczas rządów państw Hanów oraz Hunów. Ponadto oddano wówczas do użytku drogi, które w XVI-XIX wieku przekształciły się w Wielki Szlak Herbaciany.
Historia handlu herbatą ściśle wiąże się z dziejami stosunków rosyjsko-chińskich, obejmujących okres od XIV do XIX stulecia. Pierwsze informacje o Rusi i jej mieszkańcach pojawiły się w Chinach z chwilą objęcia przez dynastię Yuan władzy w Mongolii, której kolonią były Chiny. Z rosyjskich żołnierzy najemnych sformowano w tym czasie pod Pekinem „ochronny pułk rosyjski” – połączenie hańskiej gwardii, wyróżniające się specyfiką wiernopoddaństwa. W 1332 roku liczba żołnierzy doszła do kilkunastu tysięcy. Dowodził nimi słynny wódz Baian. Po upadku dynastii Yuan, co miało miejsce w 1368 roku, rosyjski pułk najprawdopodobniej uciekł z Mongołami na zachód. Po tym wydarzeniu, w okresie rządów dynastii Ming,  nie spotyka się wiadomości o Rosjanach w źródłach chińskich. W rosyjskich latopisach z XIV wieku znajduje się wyłącznie wzmianka o Chinach, jako państwie poddanym Mongołom. Stosunki Rusi z państwami Wschodu zaczęły się stopniowo ocieplać po usunięciu z jego terytorium Mongołów. W 1472 roku Afanasij Nikitin przywiózł informację o istnieniu kraju „Chataj” i możliwości dotarcia do niego z Indii drogą lądową.
Nowym etapem w historii stosunków rosyjsko-chińskich był wiek XVI, kiedy w Europie i Rosji znacznie wzrosło zainteresowanie Chinami. Droga morska, odkryta wcześniej przez Marco Polo, była szlakiem niezwykle długim, a wiedza geograficzna o Chinach, sąsiadujących z nimi krajach i lądowej drodze prowadzącej z Europy, nader uboga. Z tego powodu Europejczycy zaczęli poszukiwać krótszej i mniej niebezpiecznej, morskiej bądź lądowej, drogi do Chin, prowadzącej przez Ruś. Największe zasługi na polu eksploracji Wschodu, od Syberii aż do Pacyfiku, przypadły rosyjskim najemnikom, w pierwsze kolejności Kozakom-pionierom, którzy zbierali pierwsze informacje o tym kraju. Podczas rządów cara Wasyla Szujskiego, w 1608 roku, wojewoda wołyński z Tomska wyprawił posłów do Altan-chana, ówczesnego władcy północnej Mongolii oraz Dżungarii. Jednakże z powodu wojny między Altan-chanem a Kałmukami poselstwu nie udało się dojechać do miejsca przeznaczenia. W 1616 roku odprawiono nowe przedstawicielstwo pod przewodnictwem atamana Wasyla Tiumeńskiego. Dotarło ono do koczowiska  Altan-chana, a ataman ustanowił z nim przyjazne stosunki, a także dowiedział się wielu nowych rzeczy, jednak nie zdecydował się pójść dalej i zawrócił do Moskwy. W 1619 roku do Pekinu odprawiono grupę Kozaków z Iwanem Petlinem na czele. Petlin przywiózł szczegółowe wiadomości o drodze do Chin, mapę tego państwa oraz gramotę od władcy dynastii Ming. 
W połowie XVI wieku, angielska „Kompania Moskiewska”, otrzymawszy od cara Iwana IV prawo do swobodnego handlu z Rosją, zaczęła szukać nowej lądowej drogi na Wschód i jednocześnie wspierając się na północnych portach rosyjskich na Morzu Białym, starała się znaleźć północno-wschodnie przejście, omijając Oceany Atlantycki i Indyjski, kontrolowane przez Holendrów oraz Hiszpanów. Po przyłączeniu Syberii do Rosji Anglicy starali się o otrzymanie od rosyjskich władz zgody na poszukiwanie drogi z Indii do Chin z wykorzystaniem syberyjskich rzek, jednakże projekt ten został przez rosyjskich rządzących odsunięty.
Podróże rosyjskich dyplomatów do Chin w okresie panowania cara Aleksieja Michajłowicza spotykały się z życzliwymi reakcjami chińskich władców z dynastii Ming, lecz po jej upadku i nastaniu dynastii Qing, stosunki te zmieniły się. Młode, agresywne państwo Qing rozprzestrzeniało swoje rządy i ekspandowało w wielu kierunkach, występując przeciwko Mongołom, Oiratom, Korei. Po przyłączeniu do Rosji znaczącej części Przyamurza, dynastia podejmowała próby wyparcia Rosjan znad Amuru, gdzie zostały skierowane wojska mandżurskie.


Postępy w podbijaniu ziem na Zabajkalu i Przamurzu wyzwalały strach u chińskich polityków z dwóch przyczyn. Po pierwsze naruszało to ich wewnętrzną doktrynę o niemożności sąsiadowania z silnym państwem, a takim była Rosja, a z drugiej strony utrudniało realizację planów podporządkowania sobie obszarów mongolskich. Chiński dwór carski miał ambicje uczynienia z Rosji swojego wasala, Rosja natomiast chciała uzdrowić dobrosąsiedzkie stosunki w dziedzinie handlu. W 1663 roku władze Rosji wysłały do Chin poselstwo w imieniu cara, na czele którego stanął doświadczony dyplomata Mikołaj Gawriłowicz Spafarij. Misja nie odniosła sukcesu, jednak podróż Spafarija miała ogromne znaczenie. Wzbogaciła ona wiedzę o informacje na temat imperium dynastii Qing, dała możliwość rozwinięcia kolejnych narzędzi i kierunków polityki zewnętrznej władz rosyjskich względem stosunków z Chinami.
Jednym z zadań misji było rozwinięcie stosunków handlowych, czemu chińskie władze nie przeszkadzały, i w 1666 roku odprawiono pierwszą karawanę kupiecką z Moskwy w kierunku Chin. Na jej czele stali syn bojarski Iwan Pepiew oraz kupiec z Buchary Sektuła Ablin. Bucharscy kupcy często spełniali rolę pośredników w relacjach handlowych Rosji z krajami wschodnimi. Nie bacząc na straty oraz duże wydatki targowe, całkowity wynik wymiany handlowej Ablina w Chinach okazał się bardzo korzystny dla rosyjskiego skarbu. Dochód z handlu w Pekinie wyniósł prawie 100%. Przywiezione z Chin towary dały zaś zysk w wysokości ponad 300%. Fakty te wyzwoliły niesłychane zainteresowanie w kręgach rządowych oraz kupieckich w kwestii handlu z Chinami. Jednakże w ówczesnych czasach na drodze jego rozwoju stały niemałe trudności – szlak przechodził przez tereny kałmuckie i mongolskie, co groziło grabiącymi najazdami koczowników na karawany.
Ośrodkami, które zapewniały ochronę karawanom wielkiego szlaku herbacianego, jednocześnie będąc prawdziwymi centrami handlowymi, stały się ostrogi (forty), które zaczęto budować na Syberii i Zabajkalu. Szczególnego znaczenia nabrały ostrogi: Irkucki, Udiński (później miasto Wierchnieudińsk, dzisiaj Uład-Ude, będące stolicą Buriacji) oraz Nercziński (współcześnie miasto Nerczińsk w Obwodzie Czytyjskim). Pierwsze rosyjskie karawany kupieckie zaczęły zatrzymywać się w Ostrogu Udińskim już w 1680 roku, a po podpisaniu przez posła Rosji Fiodora Aleksiejewicza Gołowina w 1689 roku „Traktatu Nerczińskiego” o ustanowieniu swobodnego handlu między Rosją i Chinami, Ostrog Udiński zaczął osłaniać, od napaści koczowników z Południa oraz Zachodu, dolinę rzeki Udy, przez którą przechodził główny szlak, prowadzący w okolice Nerczińska.
W końcu XVII i na początku XVIII wieku szlak ten wiódł przez Angarę, Bajkał, Selengę aż do miasta Wierchnieudińska, a dalej przez Udę do Jeziora Erawińskiego, a stamtąd rzekami Czitinką oraz Sziłką do Nerczińska, który przerodził się w główny ośrodek handlu z Chinami. Szlak ten przez długie lata sprzyjał zacieśnianiu dyplomatycznych oraz handlowych relacji rosyjsko-chińskich. Oprócz tego, przez Wierchnieudińsk rzeką Selengą wiodła droga do Mongolii, gdzie w Ugrze (dziś miasto Ułan-Bator – stolica Mongolii) odbywały się targi kupieckie. Tymi dwoma szlakami poruszały się wielkie karawany państwowe, jeździło mnóstwo ludzi najemnych, a także kupców, którzy prowadzili handel prywatny. Handel w Nerczińsku nie przybrał oczekiwanych rozmiarów, wymiana towarów po obu stronach była niesystematyczna, handel przerywany był z powodu częstych utarczek z ludnością miejscową, a oprócz tego sprzeciwiały się mu władze mongolskie. W związku z tym w 1719 roku do Pekinu zostało skierowane poselstwo, na czele którego stał minister, kapitan gwardii Lew Izmaiłow. Towarzyszył mu sekretarz Lorenc Łang, który podczas tej podróży zebrał interesujący materiał na temat historii relacji rosyjsko-chińskich na Syberii i napisał pracę pt. „Opisanie Państwa Chińskiego”. Dzięki tej wyprawie mogła zostać ponadto utworzona nowa, bardziej szczegółowa mapa całego szlaku. W Pekinie Izmaiłow witany był z dużymi honorami, miał dwanaście audycji u władcy i dostarczył podarunki, ale, za wyjątkiem zgody na pozostawienie Łanga w charakterze agenta handlowego oraz wznowienia działań kupieckich, niczego konkretnego nie uzyskał.
Taki obrót spraw nie satysfakcjonował władz rosyjskich. W 1727 roku, za rządów carycy Katarzyny I, został odprawiony do Chin poseł Łukicz Władysławicz Raguziński. Po długotrwałych negocjacjach nad rzeką Burą, zawarł on z Chinami nowy traktat, który w nieco zmienionej wersji ratyfikowany został w 1728 roku nad rzeką Kiachtą. Umowa ta ustanawiała granicę między oboma państwami, zawierała decyzję o założeniu miasta Troickosawsk, w odległości trzech wiorst od którego utworzono rosyjską słobodę kupiecką – Kiachtę, oraz chińskie kupieckie miasto Majmaczen. Od tego czasu Kiachta stała się głównym ośrodkiem rosyjsko-chińskiego handlu. Majmaczen istniał aż do XX wieku, a potem został zburzony. Dzisiaj na jego miejscu znajduje się rosyjsko-mongolska granica oraz miasta Ałtan-Bułak (Mongolia) i Kiachta (Rosja). Po założeniu Kiachty rola Wierchnieudińska, jako głównego centrum przeładunkowego oraz ośrodka redystrybuującego towary, została utrzymana. Stał się on jednym z najważniejszym punktów handlu hurtowego towarami z Chin. Pobierano tam cła oraz kontrolowano cały handel z Chinami i Mongolią. Wkrótce miasto było już prawdziwym handlowym centrum całego Zachodniego Zabajkala.
<br />
Karawany państwowe kierowane do Chin miały dosyć złożoną strukturę. Kierował nimi pełnomocnik kupca, a w ich skład wchodzili także: komisarz rządowy, czterech podatkobiorców oraz oficer gwardyjski z ochroną wojskową w postaci stu Kozaków. Całkowita liczba administracji i ochrony karawanów państwowych dochodziła nawet do dwustu osób. Organizowane były one raz na trzy lata, a pokonanie drogi zajmowało im rok w jedną stronę. Sprzedaż towarów rosyjskich oraz zakup chińskich trwał kilka miesięcy.
Monopol państwowy na handel z Chinami istniał ponad 60 lat, lecz ponieważ nie przynosił znaczących zysków, caryca Katarzyna II w 1762 roku zakazała wyprawiania państwowych karawanów i wprowadziła swobodny handel dla wszystkich kupców w Kiachcie. Był to punkt zwrotny w dziejach kupieckich rosyjsko-chińskich stosunków. Karawany państwowe sprzyjać odtąd zaczęły ustanowieniu ciągłych kontaktów między rządami Rosji i Chin oraz dawały możliwość, przy okazji handlu, decydować o kwestiach politycznych. W owym czasie na Syberii rozwijać się zaczęła klasa kupiecka, wielu syberyjskich kupców stało się szeroko znanych, także w kręgach rządowych.

Fot. http:/www.baikaltravel.ru/printtext.php?id=28

Podstawowymi towarami, przewożonymi z Rosji do Chin były: futra, skóry, rękodzieło, galanteria, dzianina, sukno, włókno, artykuły spożywcze, tiumeńskie dywany, tomska mąka, miód, masło, ryba mrożona, świece stearynowe, mydło, wyroby żelazne i inne towary. Z Chin natomiast przywożono: złoto, srebro, perły, drogocenne kamienie, drogie jedwabne i bawełniane tkaniny, żywność oraz inne towary. W owym czasie Chiny były wielkim, znanym na cały świat dostawcą herbaty. Dlatego rosyjscy kupcy chcieli zainteresować rynek tym towarem. Początkowo herbata zaczęła być spożywana jedynie przez lokalną ludność na Syberii oraz w okolicach przykaspijskich. Z czasem jednak stała się w Rosji najbardziej popularnym napojem, wypierając stopniowo tradycyjny kwas, i z tego powodu była później jednym z najważniejszych przedmiotów rosyjsko-chińskiego handlu, a ponadto pomogła utrzymać dobrosąsiedzkie stosunki między tymi dwoma krajami. Dzięki herbacie szlak kupiecki nazwany został „Wielkim Szlakiem Herbacianym”, a Kiachta zyskała miano „rosyjskiej stolicy herbaty”. Było to jedyne na świecie „miasto milionerów”. Obrót handlowy w niektórych latach sięgał do trzydziestu milionów rubli.
Władze rosyjskie, dla których handel herbatą okazał się niezwykle dochodowy, dążyły do utrzymania wysokiego stopnia eksportu tego chińskiego towaru i popierały jego redystrybucję do krajów Europy Zachodniej. W połowie XIX wieku to właśnie herbata stanowiła około 95% wartości rosyjskiego importu z Chin. Zainteresowanie Chin rynkiem rosyjskim wzrosło w szczególny sposób po tym, jak Anglia zaczęła pomyślnie zakładać herbaciane plantacje w Indiach oraz na Cejlonie. Wytyczony został morski szlak z Guangdong w Chinach do Odessy, przypieczętowujący Traktat Petersburski, w rezultacie czego objętość handlu wzrosła jeszcze bardziej. Herbata i inne chińskie towary pojawiać się zaczęły już nie tylko w miastach Syberii i całej Rosji, ale także w krajach Bliskiego Wschodu i Europy Zachodniej. Kiachta stała się centrum sprzedaży futer napływających tam z Syberii, Kamczatki i rosyjskiej Alaski, a także tych zagranicznych, przywożonych z Norwegii, Kanady czy USA.
Duży wpływ na rosyjski handel miała Spółka Rosyjsko-Amerykańska Grigorija Iwanowicza Szelechowa, później połączona z Irkucką Spółką  Komercyjną, której przewodniczył „naczelny” kupiec Jelnikow. Utworzona w 1798 roku kompania otrzymała od rosyjskiego rządu ogromne przywileje. W jej władaniu znalazła się ziemia na terenie północno-wschodniego wybrzeża Ameryki w okolicach Cieśniny Beringa, a także Kuryle, Aleuty oraz inne wyspy na Pacyfiku. Spółka otrzymała zezwolenie na odkrywanie nowych obszarów, zakładanie na nich osad i niczym nieograniczoną możliwość prowadzenia spraw handlowych. Spółka Rosyjsko-Amerykańska podstawowymi towarami importowanymi do Kiachty uczyniła futro bobrów, selskinów oraz inne cenne futra. Stała się pionierem w kwestii rozprzestrzenienia chińskich towarów w północnej części kontynentu amerykańskiego.
Geografia Szlaku Herbacianego jest niezwykle obszerna. Szlak ten posiadał wiele dróg lądowych i morskich, odchodziło od niego wiele odnóg, prowadzących do różnych rosyjskich guberni. Na szlaku tym istniało wiele jarmarków, przy czym targów z dużym obrotem handlowym było 20, a ze średnim – 5. Najwięcej było jarmarków małych – 96. Najsłynniejszymi były: kiachtański, wierchnieudiński, irkucki, jenisejski, nerczyński, mangazejski, tarski, sugrutski, turuchański, irbicki, makariewski (niżegorodski) i  moskiewski.
Komunikacja karawan z Rosji do Chin i z powrotem odbywała się następującą drogą: Moskwa – Peresław-Zalesskij – Jarosław – Kostroma – Wołogda – Ustiug Wielki – Niżnienowogrod – Irbit – Solikamsk – Jekaterinburg – Wierchoturie – Turyńsk – Tiumeń – Tobolsk – Tomsk – Omsk – Iszim – Nowosybirsk – Krasnojarsk – Kańsk – Jenisejsk – Ilimsk – Niżnieudińsk – Irkuck – Wierchnieudińsk – Selengińsk – Kiachta – Sajszana – Ugra – Erh-Hoto – Kałgan – Pekin oraz inne miasta i osady. Tym właśnie szlakiem podążały karawany z Pekinu do Moskwy. W Pekinie funkcjonowała rosyjska kupiecka faktoria, odgrywająca niesłychanie wielką rolę w rozwoju handlu.

Rys. http:/www.baikaltravel.ru/printtext.php?id=28

W rejonie Zabajkala istniały lądowe szlaki poprzez pasmo górskie Chamar-Daban (trakty: Udingiński, Iwanowski, Chamar-Dabański, Igumnowski, szlak Krugobajkalski), a także wodne drogi przez Bajkał i po Selendze. Przy szlakach tych zbudowano sioła Kabańsk i Mysowaja (dziś miasto Babuszkin).
Na przestrzeni XIX wieku Moskwa starała się zostać, choć nie jedynym, to dominującym centrum dystrybuującym towary w europejskiej części Rosji. Z Moskwy herbata była wożona do stolicy państwa – Sankt-Petersburga. Do połowy XIX wieku znajdował się tam jeden tajny magazyn, podczas gdy w Moskwie, już w 1647 roku, istniało ponad 100 specjalnych magazynów na herbatę i ponad 300 zakładów, wiążących swą działalność z tym towarem.
Całkowita długość szlaku wynosiła 9-10 tysięcy kilometrów. Szlak herbaciany był jedną z wielkich handlowych dróg, łączących rozliczne obszary i cywilizacje. Odegrał ogromną rolę w historii rozwoju ludzkości i ustanowienia handlowo-ekonomicznych, dyplomatycznych oraz kulturowych związków między narodami na równi z takimi szlakami, jak: nefrytowy, jedwabny, solny, cynamonowy, ołowiany czy niewolniczy. Pod względem objętości handlowego obrotu szlak herbaciany był drugim po Wielkim Szlaku Jedwabnym. Istniał ponad 200 lat, mając ogromny wpływ na społeczno-gospodarczy oraz kulturalny rozwój Rosji, Mongolii oraz Chin. Znaczące środki, pochodzące z państwowego skarbu, oraz wielkie kapitały kupców przyczyniały się do budowy dróg i miast, rozwoju edukacji i kultury, budowy cerkwi oraz opanowania nowych ziem. Rozkwit handlu herbatą z wykorzystaniem drogi lądowej miał miejsce aż do końca XIX wieku. Po utworzeniu Kanału Sueskiego dostawy herbaty do Europy staniały i, wraz z rozpoczęciem produkcji herbaty w Indiach oraz na Cejlonie, Wielki Szlak Herbaciany stopniowo zaczął tracić na znaczeniu, ale nie doprowadziło to do jego całkowitego obumarcia.
Współcześnie wiele odcinków szlaku herbacianego przekształcono w magistrale kolejowe i drogowe. Weszły one w skład całej sieci transportowej, łączącej kraje Azji oraz Europy. Na szlaku odbywa się handlowa wymiana między Rosją, Mongolią i Chinami. Jednym z popularnych kierunków handlu stał się shop-turyzm. W związku z tym dzieje Wielkiego Szlaku Herbacianego pokazują bogaty materiał dla rozwoju turystyki kulturowej oraz utworzenia jednego z większych na świecie transkontynentalnego, międzynarodowego szlaku turystycznego. Idea ta leży u podstaw podejmowanego współcześnie projektu "Szlak Herbaciany", propagującego rozwój turystyki międzynarodowej.
Autor: Brak danych.
Źródło: http://www.baikaltravel.ru/printtext.php?id=28 (wgląd: 9.10.2010).
Data publikacji: Brak danych.

czwartek, 7 października 2010

Ikona Matki Bożej Włodzimierskiej

Uznawana jest za najcudowniejszą ikonę w Rosji, a przedstawiona na niej Matka Boża – za największą, narodową, rosyjską świątynię.

Rys. http://www.iconsexplained.com/iec/pics/001_vierge_de_vladimir.jpg

Ikona Matki Bożej z Dzieciątkiem na ręku, namalowana w ikonograficznym typie Umilenije (ros. ”Czuła”, „Współczująca”) wykonana została przez utalentowanego greckiego artystę w Konstantynopolu w początkach XII wieku i niedługo później odesłana do Kijowa. Zgodnie z przekazem w latopisie, w 1155 roku Andrzej Bogolubski zabrał ją ze sobą do Księstwa Włodzimiersko-Suzdalskiego, gdzie została umieszczona w soborze Uspienskim i uznana wkrótce za cudowną. Pierwsza legenda o  cudach dokonywanych za pośrednictwem ikony pochodzi z roku 1160 (wyleczenie ludzi z chorób, pomoc dla Bogolubskiego oraz jego bliskim).  
W 1395 roku, podczas najazdu Tatarów na Ruś pod dowództwem Timura, ikona Matki Bożej Włodzimierskiej przeniesiona została do Moskwy, gdzie zaczęto modlić się o protekcję oraz ochronę miasta. W miejscu spotkania z ikoną założono monaster Sreteński. W kilka lat później, po cudownym ocaleniu Moskwy od zniszczenia, głośna stała się opowieść o tym, jakoby ikona ta utożsamiana miała być ze słynną bizantyńską Hodegetrią. Dzięki tzemu powiązano z nią przekaz o ewangeliście Łukaszu, który miał namalować obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem jeszcze za jej życia. W ciągu XV wieku ikona niejednokrotnie wracała do Włodzimierza. Ostateczne jej przeniesienie do Moskwy i umieszczenie w nowym soborze Uspienskim miało miejsce 23 czerwca 1480 roku. W XVI wieku, podczas panowania cara Iwana Groźnego, kult ikony sięgnął swego apogeum. Pod przewodnictwem metropolity Makarego zebrano całą serię przekazów o cudach Włodzimierskiej Bogurodzicy, z których większość znalazła się w najważniejszym literacko-historycznym dziele XVI wieku, „Wielkiej Księdze Carskiej Genealogii” (ros. „Степенная книга царского родословия”).
Istnieje wiele kopii cudownej ikony. Do najbardziej znanych należą: dwie kopie z XV wieku, z których jedna zrobiona została dla soboru Uspienskiego na Kremlu, oraz kopia z początku XVI wieku, z klejmami przedstawiającymi święta oraz prawosławnych świętych, również znajdująca się w kremlowskim soborze.
Na przestrzeni wieków ikona „ubierana” była w masywne okłady ze złota i srebra, ozdobione drogocennymi kamieniami, perłami oraz licznymi zawieszkami (jubilerskimi kobiecymi ozdobami, krzyżami, ikonkami, monetami). Pierwsza bogata złota okładzina (wedle latopisu – około pięć kilogramów złota, nie licząc srebra) została wykonana z nakazu Andrzeja Bogolubskiego, jednak nie zachowała się. Druga złota „sukienka” – na zamówienie metropolity Focjusza, na początku XV wieku. W latach 1656-58 z rozkazu patriarchy Nikona wykonano złoty ornat (razem z okładziną przechowywane są w Orużennoj Pałatie).
W ciągu minionych stuleci ikona Matki Bożej Włodzimierskiej była wielokrotnie odrestaurowywana. Na początku XV wieku z tyłu deski namalowany został (lub odnowiony wcześniejszy wizerunek) tron z narzędziami męki Chrystusa. Profesjonalna restauracja ikony miała miejsce w roku 1918 – odkryto, iż pod malunkiem znajduje się jeszcze starsze wyobrażenie, po którym zostały jedynie oblicza oraz nieduże fragmenty odzieży.
Obecnie ikona znajduje się w Galerii Tretiakowskiej w Moskwie. Święto Matki Bożej Włodzimierskiej obchodzone jest w prawosławnej cerkwi trzykrotnie w ciągu roku: 26 sierpnia (na pamiątkę cudownego ocalenia Moskwy w 1395 roku), 23 czerwca (na pamiątkę definitywnego przeniesienia ikony do Moskwy oraz bezkrwawego zwycięstwa nad Tatarami nad rzeką Ugrą w 1480 roku) i 21 maja (na pamiątkę ocalenia Moskwy od najazdu krymskiego chana Mehmeda Gireja w 1521 roku). Dawniej świętowaniu ikony towarzyszyły pochody krzyżowe z cudownym obrazem lub jedną z jego kopii.

Autor: Ł. A. Szczennikowa
Źródło: http://www.icon-art.narod.ru/artikle0.html (wgląd: 7.10.2010).
Data publikacji: brak danych.

wtorek, 5 października 2010

Churchill i Stalin w Jałcie


Jewgenija Szulgina była kelnerką obsługującą Stalina i Roosevelta podczas konferencji jałtańskiej w 1945 roku. 83-letnia Jewgenija Iwanowna z Jałty jest jedynym dziś żyjącym naocznym świadkiem tamtych negocjacji. Z nią właśnie spotkał się korespondent Izwiestii.

Izwiestia: W jaki sposób znalazła się Pani w Pałacu Liwadyjskim w trakcie trwania konferencji?
Jewgenija Szulgina: Przyjechałam tam w 1944 roku. Szpital wojskowy w Aktiubińsku, w którym pracowałam jako pielęgniarka został przeniesiony pod Jałtę. Byłam sierotą z domu dziecka, dlatego zdecydowałam się na przyjazd. Zakwaterowano nas w dworskim korpusie pałacu. Następnie przyszli przełożeni i wybrali pięć pielęgniarek, którym kazano pójść do siostry-gospodyni Walentyny. Przyjechała ona specjalnie z Moskwy tylko po to, aby nas wyselekcjonować. Wymierzyła, obmacała, obejrzała nogi i powiedziała, że nas weźmie. Poszyli nam mundurki i dali pantofelki podbite watą, by nie hałasować przy chodzeniu. Powiedzieli, że przybędą ważni goście. Prawdopodobnie z rządu. Utworzyli dla nich pięć specjalnych kwater, my mieszkałyśmy przy nich.
Po tygodniu oznajmili, że nadszedł czas szczególny. Oznaczało to, iż nie wolno nam było wychodzić z korpusu ani chodzić po całym obszarze. Nocą ogrodzono park wokół pałacu czterometrowym parkanem. Wszędzie znajdowali się ochroniarze, którzy w cywilnych ubraniach przedstawiać mieli sobą ogrodników przycinających drzewa. Na redę wypłynęło sześć okrętów. Zabrali nas i powiedzieli: „Będziecie obsługiwać”. Ale nie powiedzieli, kogo dokładnie.
Specjalnego wykształcenia nie miałam – ukończyłam kursy dla pielęgniarek. Wszystkie nas uczyła siostra-gospodyni Wala. Usiadła za stołem, a my serwowałyśmy jej z prawej strony, a zabierałyśmy naczynia – z lewej. […]
Kiedy zjawili się członkowie rządu, przydzielili mnie do jakiegoś staruszka z wąsami. Jego lewa ręka, którą trzymał w dziwny sposób, była krótsza od prawej i nie poruszała się. Gdy fotografował się z dwoma pozostałymi gośćmi, nie mówiącymi po rosyjsku, usiadł tak, aby nie było widać ręki. Pomyślałam, że jest podobny do Stalina, do naszego przywódcy. Ale ten był jakiś taki zbyt niski i rudy. W kontaktach jednak sympatyczny, włosy miał falujące. Dopiero potem, kiedy wszystko się skończyło, ochrona nam powiedziała, że to był Stalin.
Izwiestia: Tylko Stalina obsługiwała Pani podczas konferencji?
Szulgina: I Stalina, i Roosevelta. Zapamiętałam zwłaszcza tego drugiego, człowieka na wózku, oraz jego ochroniarza, czarnoskórego, wysokiego na dwa metry. Nosił Roosevelta razem z wózkiem czy to po schodach czy na równej płaszczyźnie. Był taki czarny, że aż pytałam: „Czy kiedy on się myje, to kolor z niego schodzi?”. Stalina obsługiwałam długo, a później jeszcze jego córka Swieta przyjechała wraz z wnukiem Józefem. Zostałam przy nich, a oni pozwolili mi nazywać chłopca „Józek”. Mieszkali w małym Pałacu Aleksandrowskim. Widocznie im się spodobałam, bo chcieli, bym obsługiwała ich cały czas. Dla Józka byłam jak niania: i karmiłam i pokazywałam mu morze. Stalin i Swieta prosili, by go zbytnio nie rozpieszczać. On był taki rudy, podobny do dziadka. A i Swietka też ruda była. Kiedy już wyjeżdżali, podarowała mi swoją granatową sukienkę w groszki. Długo ją przechowywałam, mieściłam się w nią jeszcze do niedawna i zakładałam ją zawsze „na szczęście” – wszystko mi się w niej udawało.
Izwiestia: Czy rozumiała Pani o czym rozmawiają zebrani na konferencja jałtańskiej?
Szulgina: Nie interesowałam się negocjacjami. Praca była taka, że tylko podaj-zabierz. Nie rozumiałyśmy, o co się rozchodzi, nie wdawałyśmy się w szczegóły. Powiedzieli nam: rząd obraduje – i tyle. Tak nas wymusztrowali, że bałyśmy się podchodzić blisko do gości. Oni siedzieli za stołem, ja podawałam jedzenie, a Churchill wstając, odpowiadał: „dziękuję”, na co ja jemu: „proszę”.
Izwiestia: Co podawali gościom. Pamięta Pani?
Szulgina: Wszelkiego rodzaju narodowe potrawy. Gotowano takie jedzenie, do którego byliśmy przyzwyczajeni, a kucharzami byli nasi chłopcy. Lubili owsiankę i w ogóle kaszę wszelaką. Amerykanie zamawiali jajecznicę z proszku, który ze sobą przywieźli. Stalin jadł i ubierał się prosto. Miał jeden strój – spodnie, półbuty i kurtkę wojskową w kolorze ochronnym. Cały czas tak chodził ubrany. Ochrona była ubrana lepiej od niego. Stalinowi i Churchillowi smakował rosyjski kapuśniak, a barszcz – nie. […] Serwowano go nie w talerzu, lecz w miseczce do zup, z dwiema rączkami. Za mięsem Stalin nie przepadał, zamówił kurczaka z piekarnika oraz frytki. Jadł, nie wiadomo z jakiego powodu, niewiele. Lubił po obiedzie brać na ręce wnuka Józefa i spacerować z nim po parku oraz pokazywać okręty, które stały w redzie.
Izwiestia: Jakie środki ochrony zostały zastosowane podczas tego szczególnego okresu?
Szulgina: Przez cały czas miały miejsce kontrole ochroniarzy. Chłopcy starali się nie rzucać w oczy, żadnych żołnierzy w mundurach nie było widać. Żartowali, że ich pracą jest troska o kwiaty.
Izwiestia: Pani i za mąż wyszła za ochroniarza z pałacu?
Szulgina: Chłopcy byli tam ładni, wszyscy byli oficerami. Wyszłam za mąż za takiego przystojnego, zwali go Aleksandr Popow. Nasz romans rozgrywał się na terytorium zamkniętym i po raz pierwszy wyszliśmy za ogrodzenie dopiero w celu zarejestrowania naszego związku. Sasza kupił mnie za 2,5 rubla – tyle właśnie kosztowała usługa rejestracji. Potem urodził się nam syn Sasza. Jednak kiedy siostra męża przyjechała z Moskwy i dowiedziała się, że jestem z domu dziecka, powiedziała, że takiego kogoś bez rodziny to oni nie potrzebują, i rozwiodła nas. Więcej nie wychodziłam już za mąż, żyłam tylko z synem. Jesteśmy sobie bardzo bliscy, syn wkrótce skończy już sześćdziesiąt lat. Ukończył sewastopolską uczelnię, został inżynierem energetykiem, pracuje na dużych statkach.
Izwiestia: Jak długo została Pani w pałacu po zakończeniu konferencji jałtańskiej?
Szulgina: Pracowałam tam do 1949 roku, potem już więcej do systemu Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego nie powróciłam. Chciałam, by moje dziecko miało spokojne życie. Potem pracowałam jako kelnerka w rządowym sanatorium „Niżnaja Oreanda”, szefowa służby hotelowej w „Jałtie-Inturist” i jeszcze w restauracji „Tbilisi”. Obsługiwałam tylko wówczas, gdy przyjeżdżali ważni ludzie. A jeszcze po konferencji jałtańskiej przyjęli mnie do partii. Legitymację partyjną długo trzymałam. Dostawałam ogromną wypłatę – 750 rubli co miesiąc, nawet nie wiedziałam, na co je wydawać. Dla mnie i tak za kopiejki albo za darmo gwarantowali i odzież, i żywność, nawet płaszcz z kołnierzem z karakuł dostać mogłam.
Izwiestia: Jakich jeszcze ważnych gości Pani obsługiwała?
Szulgina: Rodzinę Mołotowa. Dobrzy to byli ludzie. Kiedy aresztowano żonę Mołotowa, żony partyjnych pracowników mocno nad tym dyskutowały. A ja udawałam, że tego nie słyszę, mi jej tak bardzo żal było, to była taka dobra kobieta. Przyjmowałam w restauracji także Nikitę Chruszczowa. Wciąż wymachiwał rękoma, krzyczał, ściskał się, gadał […]. Jadł sporo, pił mało.
[…]

Jałtańska konferencja miała miejsce w lutym 1945 roku i była drugim z trzech spotkań liderów państw koalicji antyhitlerowskiej – ZSRR, USA oraz Wielkiej Brytanii. W wyniku negocjacji sojusznicy zadecydowali o przyszłości Niemiec, utworzeniu ONZ, porozumieli się ponadto w kwestii granic Polski i Jugosławii.

Autor: Janina Sokołowskaja.
Źródło: Izwiestia, http://www.izvestia.ru/hystory/article3144966/ (wgląd: 5.10.2010).
Data publikacji: 13.08.2010.

Nowe poszlaki w sprawie zbrodni stulecia

W okolicach Jekaterinburga odnaleziono odłamki porcelanowych dzbanów, przykryte płaszczem z kwasu siarkowego, przy pomocy którego bolszewicy chcieli usunąć szczątki Mikołaja II, jego rodziny oraz domowników. Archeolodzy uważając odkrycie za narzędzie zbrodni i ważną poszlakę, chcą odtworzyć rozbite naczynia. […]
Resztki dzbanów pochodzące z początków ubiegłego stulecia wykopano niedawno w okolicach Jekaterinburga, w Porosienksowym Łogu. Tam, cztery kilometry od monasteru pod wezwaniem Carskich Męczenników na Ganinoj Jamie, na przestrzeni kilku lat członkowie poszukiwawczego oddziału „Gornyj szczit” prowadzili poszukiwania praktycznie bezustannie. Badając ziemię w pobliżu starej Koptiakowskoj drogi, odkryli na niewielkiej głębokości przedmiot, postanawiając natenczas wezwać archeologów.
- Były to dwa fragmenty dzbanów z japońskiej porcelany, każdy wielkości dłoni. Sądzimy, że są to odłamki trzech naczyń, w których na miejsce pochówku przewieziono sześć pudów kwasu siarkowego. Resztki te są identyczne ze znalezionymi wcześniej odłamkami ze stemplem, które wdrożone są do śledztwa w sprawie zabójstwa rodziny carskiej, prowadzonej przez Prokuraturę Generalną – ujawnił zastępca kierownika wydziału badań archeologicznych naukowo-wytwórczego ośrodka do spraw ochrony oraz wykorzystywania pomników historii i kultury Obwodu Swierdłowskiego, Sergiej Pogorełow.
Uważa on znalezisko za zwyczajne i istotne jednocześnie.
- Rzecz w tym, iż dzbany i przechowywany w nich kwas były narzędziem zbrodni, tak jak pistolet – rozumuje archeolog. – Odłamki dzbanów są takimi samymi dowodami, jak i znalezione na miejscu pochówku pociski z rewolweru.
Od lat 90. ubiegłego wieku, kiedy rozpoczęto wykopaliska w rejonie starej Koptiakowskoj drogi i Ganinoj Jamy, do dnia dzisiejszego znaleziono około 200 fragmentów trzech dwupudowych dzbanów z kwasem. Z rozkazu Piotra Wojkowa, kierującego operacją likwidacji rodziny carskiej, kupiono je w jednej z aptek w Jekaterinburgu. Zgodnie ze słowami Pogorełowa, naczynia, których odłamki zostały niedawno odnalezione, były wysokie na pół metra i tyle też liczyła ich średnica.
[…]
Jekaterinburgska diecezja nie chce komentować znaleziska archeologów. „To wydarzenie na skalę ogólnorosyjską. Dlatego komentarza ze strony diecezji nie będzie” – oświadczył pomocnik panującego archijereja, Boris Kosinskij.
Autor: Arsenij Waganow.
Źródło: Izwiestia, http://www.izvestia.ru/hystory/article3146699/ (wgląd: 5.10.2010).
Data publikacji: 29.09.2010.