Wiadomości z Rosji

Znajdujesz się na blogu, który zawiera przetłumaczone przez jego autorkę, w sposób mniej lub bardziej dosłowny, artykuły zaczerpnięte z rosyjskich portali internetowych, pogrupowane w kilka kategorii, razem tworzące ciekawą, kolorową mozaikę, pozwalającą na spojrzenie na Rosję z wielu perspektyw i zafascynowanie się jej różnorodnością. Pod każdym tłumaczeniem zamieszczone jest nazwisko autora tekstu, źródło oraz data publikacji, o ile jest wiadoma. Serdecznie zapraszam do lektury bloga, w którym każdy odwiedzający z pewnością znajdzie coś interesującego.



niedziela, 16 czerwca 2013

Rosyjska matrioszka - legendy

O rosyjskiej matrioszce z trochę odmiennego punktu widzenia...

 
 
Rosyjska matrioszka znana jest każdemu, zresztą kto w dzieciństwie nie posiadał jej wśród swoich zabawek?  Później stała się ona bardzo drogą pamiątką. Na wszystkich lotniskach, gdzie znajdują się pamiątkarskie witryny z różnorodnymi prezentami dla turystów, wzrok przyciągają obowiązkowo właśnie matrioszki, no i nie tylko na lotniskach... I legend o matrioszce także powstało niemało.
Fot. http://milimili.com/main_articles/milimili.htm
W Rosji w końcu XIX wieku pojawiła się figurka buddyjskiego świętego Fukuruma z Japonii. Przedstawiała mędrca z głową wyciągniętą od poważnych rozmyślań. W środku znajdowało się pięć figurek, włożonych jedna w drugą. A potem nasz mistrz w drewnie Wasilij Zwiezdoczkin stworzył podobne figurki z drewna, a artysta Sergiej Maljutin pomalował je. Pierwsza matrioszka przedstawiała dziewczynę w pospolitym miejskim stroju, a figurek było aż osiem sztuk.
 
Zgodnie z dawną legendą imię Matriona w ogóle było bardzo popularne i rozpowszechnione, stąd widocznie i pojawiła się nazwa "matrioszka". W drugiej legendzie jak gdyby korzenie naszej matrioszki idą aż z samych Indii. Żył tam pewien mędrzec Darume (V wiek), który wzywał ludzi do zrozumienia prawdy poprzez milczącą obserwację i drewniane lalki bardziej odpowiadały temu właśnie... Ponadto istnieje zadziwiająca zbieżność imion Matriona (Matrioszka) oraz staroindyjska Matri (matka). W mitologii Indii boskie matki zawsze personifikowały siły przyrody, a liczbę Matri odliczało się od 7 do 14. Matrioszka - w istocie "matka" - funkcjonuje jako symbol rodziny i składa się z kilku figurek - dzieci, jakby w różnym wieku. Istnieją i inne legendy, związane z matrioszką. Niektóre staroindyjskie podania głoszą, iż pochodzenie figurek sięga trzeciego tysiąclecia przed naszą erą. Ile by takich legend nie funkcjonowało, matrioszka bardzo szybko stała się popularna na świecie, jako symbol rosyjskiej sztuki narodowej.
 
Fot. http://promisly.ru/nhp/semenovskaya-rospis
Jest takie wierzenie, że jeśli wypowiedzieć życzenie i włożyć do środka matrioszki karteczkę z najskrytszym marzeniem, to ono na pewno się spełni... Sama matrioszka to rosyjska kultura i filozofia, to symbol pomyślności każdej rodziny, ciepła oraz domowego zacisza. Prawdopodobnie pierwszy mistrz, który przygotował matrioszkę pamiętał i doskonale znał rosyjskie bajki. Albo inaczej... jedno schowane jest w drugim, i aby dotrzeć do prawdy należy koniecznie dojść do samego sedna, otwierając jedną figurkę za drugą. Możliwe, że tak właśnie przedstawiono prawdziwy sens życia, a wspaniała zabawka, jaką jest matrioszka, to historyczna pamięć rosyjskiego narodu. Jakikolwiek sens nie byłby powiązany z istotą tej figurki, matrioszka po dziś dzień przyciąga i raduje nasze oczy.

Więcej na temat matrioszek tutaj oraz tutaj.

Autor: Brak danych.
Źródło: http://mlynarzhevskaya.ru/matreshka-i-ee-korni-interesnye-fakty/ (wgląd: 16.06.2013).
Data publikacji: 2.11.2012.

środa, 12 czerwca 2013

Kolej Krugobajkalska

Kolej Krugobajkalską (ros. КБЖД - Кругобайкальская железная дорога) słusznie można nazwać główną osobliwością okolic Bajkału, stworzoną ręką ludzką. Jest to unikatowy zabytek architektury i sztuki inżynieryjnej, część Kolei Transsyberyjskiej oraz jedno z ładniejszych miejsc Przybajkala.
 
Il. http://baikallegends.com/kbjd.htm
Krugobajkałkę nazywa się "złotą klamrą" stalowego pasa Rosji - to najdroższa i najpiękniejsza kolej, zbudowana jeszcze w czasach carskich. Stawiali ją od 1896 do 1900 roku architekci i inżynierowie z Rosji, Włoch, Łotwy, Polski oraz Albanii. W ciągu dwóch lat i trzech miesięcy udało się zbudować 39 tuneli, 16 galerii kamiennych, 248 mostów i wiaduktów. Drogę wytyczono przy samym brzegu Bajkału, poprzez zbocza Gór Przymorskich. Kolej położona jest wzdłuż zachodniego brzegu Jeziora Bajkał, zaczynając od źródła rzeki Angary, a kończąc na stacji Mysowaja.
 
Fot. http://www.irk.ru/tourism/baikal/krugobaikal/
Dzisiaj pod nazwą Kolej Krugobajkalska rozumie się odcinek od stacji Sludianka-2 do stacji Bajkał, z czego 84 km od tej stacji do stacji Kułtuk to zabytek historyczno-architektoniczny. Współcześnie w ramach Krugobajkałki istnieją cztery stacje, jeden rozjazd, 38 tuneli oraz 16 galerii. Najdłuższy tunel przechodzi przez przylądek Połowinnyj, jego długość to 777,5 m. Koleją regularnie kursuje pociąg turystyczny (rozkład jazdy).

Pociąg jeździ po Krugobajkalce w dwóch kierunkach: z Irkucka do Sludianki, i stamtąd do Portu Bajkał, oraz odwrotnie. Również między stacjami Sludianka i Bajkał kilka razy w tygodniu kursuje spalinowóz "matania". Do Krugobajkałki dostać się można także transportem wodnym - latem z Listwianki łatwo można zamówić spacerową łódź z przystankiem przy kolei. Istnieje też możliwość zamówienia w listwiańskim porcie kutra bądź jachtu.
 
Fot. http://nnm.ru/blogs/dima9333/baykal_
krugobaykalka_peyzazhi/page2/
Jewgenija Burykina, ekspert od wypoczynku nad Bajkałem:
 
"Polecam, by choć raz w życiu przejechać się pociągiem tą cudem ocalałą koleją i powtórzyć tę trasę statkiem. Kiedy wjeżdża się do tunelu, można uświadomić sobie, ile sił włożono w jego budowę na tych bezludnych, skalistych brzegach. Kiedy płynie się wzdłuż Krugobajkałki statkiem - zdumiewa elegancja i płynność łukowatych mostów, bez których już po prostu nie można sobie wyobrazić południowo-zachodniego brzegu Bajkału! Przejażdżka pociągiem to doskonały sposób na zaznajomienie się z jeziorem: na lewo góry, na prawo - Bajkał z wysokości trzypiętrowego domu... 1-2 dni wystarczy, aby pozostawić wrażenia do końca życia!"
 
Autor: Brak danych.
Źródło: http://baikaler.ru/guide/place/kbjd/ (wgląd: 12.06.2013).
Data publikacji: Brak danych.

środa, 29 maja 2013

Moskwa - "Trzeci Rzym"

To już 560 lat, jak Rosja ochrania bizantyńskie dziedzictwo, które dziwnym sposobem oddziela ją od Europy.

 

Pod koniec maja 1453 roku, ponad pół wieku temu, upadł Konstantynopol i bizantyńska cywilizacja skończyła się. Ów krach dał Moskwie nową nazwę - Trzeci Rzym - i nową ideę narodową: ochrony prawosławnej ekumeny. O tym, jak wpływa ona na Rosjan do tej pory, "Ogoniok" porozmawiał z Davidem Gzgzianem, kierownikiem katedry dyscyplin teologicznych i liturgiki Prawosławnego Instytutu Świętego Filareta, członkiem Międzysoborowej Obecności Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

 
 
- Ideologiczne hasło "Moskwa - Trzeci Rzym"  mocno związane jest z wyobrażeniami o szczególnej roli Rosji w świecie, które my teraz staramy się reanimować. Czy to dziedzictwo bizantyńskie?
 
- Upadek Konstantynopola był, oczywiście, wydarzeniem, które w ogromnej mierze ukształtowało historię rosyjskiej państwowości oraz prawosławia w rosyjskim wydaniu. Jednakże nie spieszyłbym się z uprawianiem logiki nawykowej: upada Bizancjum i Ruś przejmuje jego ideę mesjanistyczną. Po pierwsze, wątpliwa jest obecność takiej idei w samym Bizancjum. Po drugie, jeśli nawet było takie zapożyczenie, to na pewno nie liniowe, jak to się często przedstawia. Ciekawe, na przykład, jest to, że o staniu się spadkobierczynią Bizancjum Ruś nie zadecydowała sama, a za cudzą radą, przy czym podpowiedział jej to nikt inny, jak pierwszy Rzym. Albo jego kontynuator. To tam przecież przebywała druga przyszła żona Iwana III Zoja Paleolog, bratanica ostatniego bizantyńskiego władcy, która na rosyjskiej ziemi miała stać się Zofią. Bezpośrednio idea Trzeciego Rzymu, jak wiadomo, zabrzmiała w ustach mnicha Filoteusza, ale wszyscy zapominają, że był on zakonnikiem jednego z monasterów pskowskich, a Republika Pskowska dosłownie 10-15 lat przed zapisaniem tej formuły była faktycznie okupowana przez Moskwę. Z tego powodu Filoteusz, zwracając się do swojego nowego władcy, Wasyla III, dzięki idei Trzeciego Rzymu pragnął upomnieć prawosławnego monarchę, obrońcę wiary, aby był bardziej uważnym i troskliwym w stosunku do nowo nabytych terytoriów. Wreszcie należy przypomnieć, że Iwan Groźny wywodził swoją godność carską od Oktawiana Augusta, co z ideą Trzeciego Rzymu koreluje raczej słabo. Kiedy już później Piotrowi I Senat nadał tytuł Ojca Ojczyzny, znowu odtworzono tytulaturę Senatu Rzymskiego, i nawet kiedy Piotr został imperatorem, o Bizancjum wspominano najmniej. Tak więc dziedzictwo Konstantynopola nie było szczególnie interesujące z punktu widzenia naszych władców.
 
- Idea jednak została zachowana w świadomości masowej. Być może istniała ona i rozwijała się na gruncie cerkiewnym?
 
- W rzeczywistości zasięg masowy nabyła ona dopiero w okresie sowieckim i postsowieckim naszej historii. Niewykluczone, że prawdziwym głosicielem tej idei był aktor Nikołaj Czerkasow, który wygłosił znakomitą tyradę o Rzymie, występując w roli Iwana Groźnego. Widocznie tak zapadł w pamięć naszym rodakom, że imperialne hasło "Trzeci Rzym" przysłoniło sobą wszystko inne.
 
Jeśli mówić o historii cerkiewnej czy nawet duchowej, to oczywiście wpłynął na nią silniej sam moment upadku. Na przykład zrodził on bolesne pytanie: dlaczego to się stało z drugim Rzymem? Czy jest w tym jakakolwiek wina Konstantynopola? Niejednoznaczność losu Bizancjum jawnie wpłynęła na charakter konfrontacji staroobrzędowców oraz zwolenników Nikona. Ci drudzy nalegali na odbudowanie jedności prawosławnego świata i wzywali do zorientowania się na Greków, na Bizancjum, które postrzegane było jako protoplasta całego wzorca. Na co przyszli raskolnicy sensownie odpowiadali: jeśli Grecy doprowadzili do upadku, po co brać z nich przykład?
 
Rosja nie tyle starała się naśladować majestat drugiego Rzymu, co  próbowała uciec od jego losu.
 
- Strach przed upadkiem zmusza do ciaśniejszego zwarcia szeregów. Czyżby w taki sposób los Bizancjum przynaglił naszą mobilizację i przyuczył do braku otwartości?
 
- Jeśli porównać Bizancjum z Imperium Rzymskim, to łatwo można zauważyć, że to drugie było cywilizacją, zdolną do rozpowszechniania oraz eksportu swoich ideałów, podczas gdy Bizancjum koncentrowało się głównie na sobie. Ciekawe jest to, że przyswojenie prawosławia przez Ruś nie było dla Konstantynopola aktem politycznej, ekonomicznej czy kulturowej ekspansji, jemu wystarczyło, że udało się uładzić z tymi niebezpiecznymi "barbarzyńcami", którzy wciąż go niepokoili. Istotnie, po przekazaniu przez Bizancjum swojej religii Słowianom Wschodnim akty zbrojnej agresji ustały, a droga od Wariagów do Greków przekształciła się w szlak komunikacyjny przeznaczenia wyłącznie handlowego. I tyle - jak się okazało, nie było ponad to większego zamysłu: ani zakładać uniwersytety na Rusi, ani wdrażać tu naukowe prawosławie nikt nie miał zamiaru. Dlatego mówię, że mesjaństwo jako takie było dla Bizancjum obce.
 
Z drugiej strony, okresowo występujący w  rosyjskiej historii brak otwartości i związana z tym idea "specjalnej drogi" w dużej mierze różniła się od tej bizantyńskiej - zamykanie się przed światem barbarzyńców. Nawet nie patrząc na rozłam Kościoła chrześcijańskiego, Konstantynopol nigdy całkowicie nie odgradzał się od Zachodu - było to współegzystowanie konkurencyjne, z wyraźną świadomością jedności korzenia kulturowego. Rosja w pierwszej połowie XVII wieku konfrontowała się z Liwami, Polakami oraz Szwedami albo, na przykład, w czasach sowieckich poszła jeszcze dalej, wypierając się wszelkich wspólnych korzeni. Pojawiła się idea zasadniczej niezgodności cywilizacji, przy czym przeciwieństwem był tu właśnie Zachód i praktycznie nigdy Step. Ciekawe, że myśl o typach cywilizacyjnych rozwijała się w XIX-wiecznej Rosji wcześniej, aniżeli w Europie Zachodniej.
 
- Najwidoczniej jeszcze jeden wariant wymieszania różnych tradycji w naszej kulturze to połączenie zachodniej idei rozwoju i ekspansji z bizantyńską ideą ochronienia status-quo. Obie nie bardzo się ze sobą godzą, chyba że w koncepcji Trzeciego Rzymu. Czy można powiedzieć, że byliśmy niekonsekwentnymi uczniami Bizancjum?
 
- Nie byliśmy jego uczniami po dobroci. Przejęliśmy raczej na przekór, aniżeli dzięki czemuś. Jak już zauważono, Bizancjum było systemem mało skłonnym do uczenia innych. Znamienne w tym sensie są jego szkoły wyższe. Uniwersytety europejskie były dla Europy średniowiecznej nowym zjawiskiem, i władza do pewnego momentu nie wiedziała, na ile powinna je kontrolować. Z tego powodu, zwłaszcza na początku swego istnienia, przekształciły się one w "ogniska wolnomyślicielstwa". Nic powobnego w uniwersytecie w Konstantynopolu zdarzyć się nie mogło: istniał on tylko dlatego, by produkować piśmiennych urzędników dla potrzeb wewnętrznych. Kiedy zabrakło urzędników i samego Bizancjum, uniwersytety pogrążyły się w niebycie. Jak i kultura w ogóle. 1453 rok stał się dlatego nie po prostu rokiem wojskowej klęski Konstantynopolu, lecz rokiem schyłku bogatej i wspaniałej cywilizacji.

Po upadku Bizancjum świat, oczywiście, stał się biedniejszy, jednak prawie tego sobie nie uświadomił. Jesteśmy zdecydowanie bardziej  poinformowani w temacie kultury antycznej czy średniowiecznej Europy, niż Bizanjcum. Sama dyscyplina - bizantynistyka - ukształtowała się na przełomie XIX i XX wieku. Europa uznała wtedy, że Bizancjum było państwem o prawie całkowitej piśmienności, co było w tamtych czasach bezprecedensowe. Ponadto, było to państwo oryginalnego połączenia przestrzeni sakralnej z codziennością. Na przykład, wielmożne damy w osobistej korespondencji wymieniały się refleksjami na temat tego, żywot którego świętego wywiera na nich większe wrażenie estetyczne, i polecały sobie nawzajem nauczycieli z grona znanych świątobliwych. Ich mężowie przy tym "w czasie wolnym od pracy" mogli  oddawać się duchowej praktyce hezychazmu. I wreszcie, fenomen upadku imperium nadal jest słabo wyjaśniony. Teraz, kiedy tylko leniwy nie mówi, że Europa przeżywa ciężki okres związany z wymieszaniem kultur i inwazją "nowego barbarzyństwa", tragiczny przykład Bizancjum może okazać się pożyteczną przestrogą, jeśli postarać się na serio zrozumieć, co było w nim cennego, a co zgubnego. W odróżnieniu od pierwszego Rzymu, który mimo wszystko poddaje się racjonalnemu opisaniu, Bizancjum jest pełne tajemnic oraz zagadek i umie oczarowywać nawet własnych badaczy. Cywilizacja ta, niewątpliwie, zasługuje na to, aby głęboko się w nią zanurzyć, w innym wypadku to oddziaływanie, które miała ona na naszą kulturę, pozostanie przedmiotem mitotwórstwa.
 
Rozmawiała Olga Filina.

Źródło: http://www.kommersant.ru/doc/2195349?themeid=1307 (wgląd: 28.05.2013).
Data publikacji: 27.05.2013.